brązowa wadera ze swoim koniem. Popatrzyła na mnie i zapytała:
- Potrzebujesz czegoś ?
- Nie, jestem nowy i rozglądam się po okolicy - odopwiedziałem na jej
pytanie. Nastąpiła chwilowa cisza.
- Jesteś tutaj sama ?
- Nie licząc konia i ciebie to tak - mruknęła.
- Jak masz na imię ? - zapytałem z uśmiechem.
- Erinda
- Miło poznać jestem Chester - podszedłem do niej lekko się chwiejąc
na łapach i wyciągnąłem w jej strone łapę aby się przywitać.
- Jesteś pijany - warknęła wadera.
- Nie, ja tylko... - no i klops. Padłem, jednak alkohol nie lubi gdy
jeszcze biorę. Zrobiło mi się czarno przed oczami.
< Erinda ?> <Tak, mój mózg jest zryty ;)>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz