-Cześć Yin-mówił-śmiało wchodź
Podeszłam do jego biurka.
-Yin moja praca-kontynuował-to badanie...różnych dziwnych zjawisk. Jak to co przytrafia się tobie, prawda Yin?
Machnełam głową "tak".
-Mama mówiła, że masz niewidzialnego przyjaciela.
Znów machnełam na tak.
-Czy on tu teraz jest?
Ciągle machałam "TAK".
-A...może coś zrobić?
Yang odrazu rozwalił liście leżące na biurku.
-Ty mówisz mu co ma robić a on to robi?
Na to ja odpowiedziałam:
-Nikt nie mówi Yangowi co ma robić. Jest jak lew w klatce. Nie może odejść. Ja bym chciała, żeby on poszedł bo czasami to ja się go bardzo boję.
Wyszłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz