Dzisiaj był pierwszy dzień w szkole. Strasznie się stresowałem, że coś pójdzie nie tak jeśli chodzi o kontakt z innymi uczniami. Należałem do Huffleween'u, jak moja siostra. Bardzo dobry dom. Puchoni wykazują się sprawiedliwością i pokorą co daje naszemu domu bardzo dobre statystyki. Gorzej jest z Slyssenyss'em. Tam też są dobrzy uczniowie. Sprytni, ale...Aroganccy. Są typami...Hmm...Jak to ująć... ''Wszechwiedzący o bożym świecie''. Sądzą że są lepsi, ale są podobni do nas. Ja zwykle nie patrzę na domy, ale jeśli chodzi o uczniów Slysennys'u to jednak trochę tak. Weszliśmy za mury szkoły. Kaya podeszła do jakieś grupki dziewczyn, a ja rozglądałem się w okół. Zobaczyłem brązowego basiora z żółtymi detalami i niebieskiego basiora.Potem do nich podszedł basior żółto-brązowo- zielony.
- Hej - powiedziałem nieśmiało.
- O hej. Jesteś nowy? - zapytali.
- Tak. Z siostrą - wskazałem łapą na Kay'ię.
- A jak masz na imię? Ja jestem Volton - powiedział jeden z nich.
- Ja Power. A wy? - popatrzyłem na pozostałych basiorów.
- Ja Amos
- A ja Tamorayn
- Jeszcze raz was witam. I czy mogę się z wami trzymać? To mój pierwszy dzień w szkole i trochę czuję się...Hmmm...Nieswojo
<chętny/a?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz