- Nie sądzę że to coś nam pomoże - parsknąłem cicho.
- Chcesz, przeżyć czy nie!? - warknął Addagion.
Spojrzałem na księżyc. Powoli opadał na niebie i robiło się coraz jaśniej. - Szybko! - krzyknął Sonatan i założyliśmy naszyjniki.
Zaczęli świecić mocno, ale zaczęły gasnąć i gasnąć.
- Addagion, Sonatan, naprawdę was kochałem jak braci, chociaż że chcę być kapitanem a Sonatan nieźle wnerwia - wybełkotałem. Naszyjniki zgasły. Zamknąłem oczy i czekałem na koniec. Nagle znowu zaczął świecić. Otworzyłem oczy i zobaczyłem na naszyjniki pozostałych kolegów. I już nie przestały gasnąć. Ich światło utrzymywało się cały czas.
- Co, to było?- zapytał Addagion. Spojrzał na siebie i pogładził się po futrze.
- Jestem pomarańczowy - szepnął i uśmiechnął się potajemnie.
- Ale, co się stało?Musimy się posilić, jestem głodny i to nieźle - złapał się Sonatan za brzuch.
- Aaaa-aaaa-aaaa - zaśpiewałem z chłopakami
Naszyjniki zmieniły się w kolczyki i przyciągały....energię.
- Widzicie? Działają tak jak wcześniej - odwróciłem się do dziewczyn.
- Nie. Nie dokładnie, pobierają niezgodę, ale oczywiście nie będą kłócić. Inne ich ''tajemnice'' odkryjecie niedługo - odpowiedziała Zan.
Zmieniłem się w nasze dziwne wcielenia, syreny.
- Sądzę że już nie możecie ''omamiać''- westchnęła Diana.
- Możemy, ale teraz nie będzie to potrzebne, chyba - i zniknęliśmy.
***
Rano była normalna szkoła. Szczeniaki szeptały między sobą o nas. Ale się dużo nie przejmowaliśmy. Nie wiedzieliśmy jak się posilać. Próbowaliśmy śpiewać, ale nikt się nie kłócił, tylko zyskaliśmy dziwn energię.
***
- Z powodu, dziwnego zagrania The Dazzlings w konkursie, nikt tak naprawdę nie wygrał. Ale za to wszystkie szczeniaki będą nagrodzone 35MT ! <te które pisały op. o castingach>
THE END
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz