Byłem przestraszony. Stałem koło wyjścia zauważyłem jej zarys ale był inny... miała coś na szyji i po dźwięku zoriętowałem się, że miała łańcuchy na łapach. Zobaczyłem, że wyciąga łapę w moją stronę. Wziąłem głęboki wdech i podszedłem do niej również wyciągając do niej łapię.
- Chodźmy stąd - mruknąłem a ona tylko pokiwała twierdząco głową.
Gdy wyszliśmy z Mrocznego lasu zobaczyłem wtedy co ona ona na prawdę ma na szyji. Jakieś koło z kolcami które się wbijają dość głęboko. Z każdej rany sączyła się czerwona ciecz.
- Co się stało ? - zapytałem zaniepokojny.
- Nic, Denar nic mi nie będzie.
- Ale to koło, łańcuchy... trzeba się tego jakoś pozbyć, bo będzie Cie to bolało albo zakarzenie się wda.
- Poradze sobie, nie martw się - wtrąciła.
<Bloody? Przepraszam, że krótkie ale na telefonie się źle pisze ;-; >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz