niedziela, 7 grudnia 2014

Od Midnight'a ''Rodzina cz 3'' (cd.Octavius)

Obudziłem się w szpitalu. Miałem przypięte jakieś pasy. Chyba dlatego zebym nie uciekł. Ale coś się zmieniło. Widziałem inaczej. Nie miałem wady wzroku, przez którą źle widziałem. Popatrzyłem w lustro. No i proszę......... Jestem inny............... żywioły, moce, wygląd wszystko się zmieniło. Moja matka żyła........... i zginęła ratując mnie. Po policzku poleciała mi łza. Światło mnie nie oślepiało, wręcz przeciwnie. Dawało mi większe moce. Nagle weszła do sali Arya ze szczeniakami.
-Arya?-zapytałem zdziwiony jej przybyciem.
Nic nie odpowiedziała tylko wyszła. Za drzwiami rozmawiała z Erindą. Razem weszły gdzie przebywałem. Popatrzyły na mnie jak z porażeniem prądem.
-Co nie poznajecie mnie? aż tak się zmieniłem?-odpowiedziałem smutny.
-Co zrobiłeś z Midnight-em?!-podskoczyła mi do gardła Arya.
Rozwaliłem pasy i wstałem.
-Własnego męża nie poznajesz? szczyt beznadziei Dzięki temu wyglądu żyje!-krzyknąłem i wyszedłem z sali. Wszyscy próbowali mnie zatrzymać. SERYJNIE XD rzucili nawet błyskowy. Ale wszystko przyjąłem i byłem pełen energii. Wyskoczyłem ze szpitala i poleciałem do Octaviusa. Spotkałem go na łowach.
-Nie zwariowałem! Rodzina mi zginęła a ty mnie do odziału wytrzeźwień wysłałeś?! Może za pierwszym razem byłem pijany ale to nie moja wina! To Kronos zabil moją rodzine a mnie odurzył! -powiedziałem donośnym tonem.
-EEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE Midnight?!-zapytał zdziwiony.
-NIE Święty Mikołaj!-odpowiedziałem wkurzony.
<Octavius nie jestem PIJANY! i nie rozwalaj systemu?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz