-Arya?-zapytałem zdziwiony jej przybyciem.
Nic nie odpowiedziała tylko wyszła. Za drzwiami rozmawiała z Erindą. Razem weszły gdzie przebywałem. Popatrzyły na mnie jak z porażeniem prądem.
-Co nie poznajecie mnie? aż tak się zmieniłem?-odpowiedziałem smutny.
-Co zrobiłeś z Midnight-em?!-podskoczyła mi do gardła Arya.
Rozwaliłem pasy i wstałem.
-Własnego męża nie poznajesz? szczyt beznadziei Dzięki temu wyglądu żyje!-krzyknąłem i wyszedłem z sali. Wszyscy próbowali mnie zatrzymać. SERYJNIE XD rzucili nawet błyskowy. Ale wszystko przyjąłem i byłem pełen energii. Wyskoczyłem ze szpitala i poleciałem do Octaviusa. Spotkałem go na łowach.
-Nie zwariowałem! Rodzina mi zginęła a ty mnie do odziału wytrzeźwień wysłałeś?! Może za pierwszym razem byłem pijany ale to nie moja wina! To Kronos zabil moją rodzine a mnie odurzył! -powiedziałem donośnym tonem.
-EEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE Midnight?!-zapytał zdziwiony.
-NIE Święty Mikołaj!-odpowiedziałem wkurzony.
<Octavius nie jestem PIJANY! i nie rozwalaj systemu?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz