- Coś ty - rzuciła mi śnieżką w głowę.
Stałem jak wmurowany z nadąsaną miną.
- Wyglądasz naprawdę śmiesznie - zaśmiała się.
- Widać - szepnąłem.
Zaśmiała się i przekręciła łbem.
- Słyszałeś? - zapytała.
- Niby co?
- Ten głos!
- Jaki głos?
- No ,taki mroczny! Znienacka się pojawił i zniknął!
- Ja tam nic nie słyszałem -
- Bo masz zaklejone uszy śniegiem!
- I tak nie słysze - odetkałem uszy od śniegu.
- Chodź. Znowu słyszę
I tak poszliśmy za dziwnym głosem co go w ogóle nie słyszałam.
<Erinda?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz