Tak szliśmy przez las.
- Może pójdziemy w góry Helneku? To jest najładniejszy teren watahy, po mrocznym lesie - oznajmiłem.
- Eeee...Dobra - odrzekł Artemis.
I tak poszliśmy z Arkadią, Artemisem i Amosem w góry Helneku. Było to na samym końcu watahy, ale tamtejsze góry były niesamowite! Wiele skalnych półek i innych korytarzy. Usiedliśmy przy małym stawie i patrzyliśmy w górę, na lecące ptaki. Nagle ktoś nade mną...Niemalże zwisnął.
- Aaa! - wrzasnąłem.
Była to Arkadia. Zwisała na drzewie do góry głową.
- Eee? Wszystko dobrze? - zapytałem.
<Arkadia?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz