-Jak ty to zrobiłaś?-był zaskoczony.
-Nie wiem...Tak...-wbiłam wzrok w ziemię.
-Nawet go nie zawołałaś!-był pod wrażeniem.Nic nie odpowiedziałam.Zarumieniłam się.
-Chodźmy do mojej jaskini.Zapraszam Cię.-ja bez słowa poszłam za nim.
-Co robimy?Mam jakieś gry.Lubisz bierki?-wzruszyłam ramionami wciąż mocno rumiana.Lashlon rozłożył bierki.
-Ty zaczynasz.-z łatwością wyjęłam bierkę z samego spodu.
-W to też jesteś dobra!-spojrzał na mnie z podziwem.
-Nigdy nie grałam...-wyszeptałam.Zaśmiał się.
-Toż to ja jestem gorszy.-graliśmy tak długo,potem jeszcze w inne gry.Nastał wieczór.Runął deszcz i grad.
-Nie powinnaś wracać o tak późnej porze w taką pogodę.-powiedział zmartwiony.Pokiwałam głową.
-Musisz chyba przenocować u mnie.Położysz się tam,na półce skalnej.Ja na podłodze.-spojrzałam w jego oczy,a on w moje.Nasze nosy się zetknęły.Pocałowaliśmy się namiętnie.
<Lashlon? xD Może być+18>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz