wtorek, 16 grudnia 2014

Od Addagion'a ''Finał cz 6'' (cd.Sasha)

Stało się coś, co nie powinno się wydarzyć! Na to słowo nasze kolczyki wybuchły.
- Nie! - zbierałem szybko małe drobinki z podłogi, tak jak pozostali z kapeli.
- WY NIE ROZUMIECIE. My nie możemy bez nich żyć. Niedługo zabraknie nam sił i...Najprawdopodobniej zmienimy się w dym - próbowałem poskładać wszystkie kawałki w kolczykach. Widownia obrzuciła nas różnymi rzeczami i zniknęliśmy ze sceny.
***
- Addagion...Ja, - przerwałem mu.
- Teraz, umrzemy! Umrzemy, tak!? Nie oszukujmy się, dobrze to wiesz - odwróciłem się od nich.
Na te słowa zamilkli.
- To co mam w rękach to jedyna była nasza deska ratunku. Nie tylko, się tym żywimy ale daje nam to energię ogólną. Tak zmienimy się w czarny proch. I to nim nastanie świt. Zużyliśmy pełno mocy naszyjnika, a teraz jest jeszcze gorzej - prawie płakałem.
To było to uczucie które nigdy w życiu mnie nie napotkało.
 -Ale...Przynajmniej - znowu przerwałem.
- Nie. Nic nie zrobiliśmy. Nikt nam nie pomoże, jakby jednak tak i tak by się nie udało. Czerpaliśmy energię z oczarowania ludzi głosem jak ludzie w świecie ludzi, teraz tu. Tu i tam się nie udało, byliśmy już na wyczerpaniu. Teraz przepraszam was - wbiegłem do pobliskiego lasu.
Arian i Sonatan biegli za mną, nagle ktoś stanął na mojej drodze.
-Pomóc? - zapytała wadera.
- Całkowicie nie- warknalem cicho.

<Sasha?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz