środa, 17 grudnia 2014

Od Silvera ,,Zareczyny" (cd. Szafira)

Byl srodek nocy chodzilem po jaskini nie wiedzac co ze soba zrobic. Nie chcialem zbudzic spiacej Szafiry wiec wyszedlem z jaskini. Rozejrzalem sie chwile i zmienilem sie w czlowieka. Zaciagnalem czarny kaptur i poszedlem na miasto. W kieszeniach mialem troche kasy. Zostawilem polowe w innej kieszeni a reszte wsadzilem do portwela i poszedlem do jakiegos klubu. Zamowilem tam kilka drinkow... no dobra troche wiecej niz kilka. Wypilem to wszystko, zaplacilem i ruszylem w strone parku.  Usiadlem na lawce i rozmyslalem. Schowalem twarz w dlonie i przetarlem oczy. Zobaczylem, ze wschodzi juz slonce. Spojzalem na zegarek ... szosta rano. Zdrzemnalem sie na lawce. Ocknalem sie i zobaczylem, ze juz jest dziesiata. Przetarlem twarz rekawami od bluzy i wstalem. Udalem sie w strone jubilera. Po kilku minutach wszedlem i poprosilem o sliczny naszyjnik. Do tanich to on nie nalezal ale dla Sisi wszystko. Zaplacilem za niego i wyszedlem. Ruszylem w strone watahy. Kiedy zblizalem sie do watahy przemienilem sie w wilka. Dotarlem do jaskini ale Szafiry w niej nie bylo. Nagle za plecami uslyszalem jej glos.
- Gdzie byles ? - zapytala lekko zla a za razem smutna.
- Musialem sie przejsc.
- Nie bylo Cie pol nocy - powiedziala smutno.
- Przepraszam ale musialem sobie cos przemyslec - uspokoilem ja bo widzialem, ze byla troche przestraszona.
- Piles ? - zapytala tak z nikad.
- Tak, wiem nie powinienem - sposcilem glowe.
- Wybaczam Ci.
- Dziekuje - pocalowalem ja z uczuciem.
Rozmawialismy o naszych  sprawach. Po kilku godzinach gadaniach o tym wszystkim poszlismy nad zrodelko. Napilismy sie po czym stanalem na przeciwko Szafiry.
- Sisi... - zaczalem.
- Tak ? - zapytala.
- Sisi czy taki ja moge prosic Cie o lape ? - wyciagnalem naszyjnik i czekalem na jej reakcje i odpowiedz.

<Szafira? ;3 >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz